Jakim cudem nie przewróciły się barierki przed wejściem do środka, wie chyba tylko ich konstruktor. Za bramką tłum gęstnieje jeszcze bardziej, a okna akademików wydają się być w tej sytuacji niemal lożami dla VIP-ów. Co chwilę ktoś odbiera telefon i na pytanie: - Gdzie jesteś? podaje dokładne wytyczne: - Pod sceną! A na niej po chwili pojawia się zespół Indios Bravos. Widoczność trochę traci na jakości (winnym jest namiot akustyków i wybujały wzrost części publiczności), ale jakaś siła wyższa przewidziała tę niedogodność i w razie czego zesłała telebim. 
Aż półtorej godziny tego wieczoru należy do Indios Bravos. Razem z nimi dryfujemy po dotychczasowej twórczości zagłębiając się w rockowym brzmieniu lub dając się porwać przypływom reggae. Zespół gra zarówno utwory z płyty Peace! jak i najnowszego albumu zatytułowanego po prostu Indios Bravos. Do czasów, kiedy Indiosi jeszcze raczkowali na polskiej scenie, przenosimy się dzięki kawałkowi No no no no z ich debiutanckiej płyty. Tradycyjnie słyszymy też Mental Revolution i Zabiorę cię, przy którym Gutka wspierają wokalnie chyba wszyscy zgromadzeni i stłoczeni przed sceną. Z tej samej płyty zespół gra również utwór o malowniczej nazwie Pom pom oraz przystępne do zrozumienia Tak to tak. Zespół gra także cover klasycznej już piosenki Brygady Kryzys – To co czujesz. Dawka muzyki zaskakująco pozytywnie nieproporcjonalna do ceny biletów na dzisiejszy koncert. A pozostałe juwenaliowe koncerty wciąż przed nami…
Justyna Mądro












